poniedziałek, 3 stycznia 2022

Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy...

 

 
"Każdy, kto grzeszy, dopuszcza się bezprawia,
ponieważ grzech jest bezprawiem.
Wiecie, że On się objawił po to,
aby zgładzić grzechy,
w Nim zaś nie ma grzechu.
Każdy, kto trwa w Nim, nie grzeszy,
żaden zaś z tych, którzy grzeszą,
nie widział Go ani Go nie poznał." (1J 3,4-6) 
 
Zatrzymałam się dzisiaj przy tych słowach Jana, wydają się dla nas jakąś rzeczywistością osób doskonałych, a tym samym niemożliwe do zrealizowania. Tymczasem Katechizm Kościoła katolickiego mówi, że trwając w Komunii z Chrystusem, On przykrywa sobą wszystkie nasze grzechy... Eucharystia pomaga walczyć z grzechem i gładzi każdy grzech lekki... Nie działa w magiczny sposób, potrzebna do tego jest nasza dyspozycja serca, przez co nasza miłość wzrasta, a tym samym niechęć do czynienia zła... Więź z Bogiem buduje się na modlitwie, więc nie może jej zabraknąć w naszym życiu, ale również nie powinno zabraknąć codziennej Eucharystii... Karmienie się Ciałem Pańskim tylko raz w tygodniu, to według mnie zdecydowanie za mało, aby nie ulegać pokusom dnia codziennego... Msze święte w tygodniu są krótkie, o różnych porach, wiele jest kościołów po drodze do pracy, z pracy... Spróbujcie...
❤
 
► KKK 1391: Komunia święta pogłębia nasze zjednoczenie z Chrystusem. Pierwszym owocem przyjmowania Eucharystii w Komunii jest głębokie zjednoczenie z Chrystusem Jezusem, który powiedział: "Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim" (J 6, 56). Uczta eucharystyczna jest podstawą życia w Chrystusie: "Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie" (J 6, 57).
 
► KKK 1392: Komunia święta w przedziwny sposób dokonuje w naszym życiu duchowym tego, czego pokarm materialny w życiu cielesnym. Przyjmowanie w Komunii Ciała Chrystusa Zmartwychwstałego, ożywionego i ożywiającego Duchem Świętym, podtrzymuje, pogłębia i odnawia życie łaski otrzymane na chrzcie. Wzrost życia chrześcijańskiego potrzebuje pokarmu Komunii eucharystycznej, Chleba naszej pielgrzymki, aż do chwili śmierci, gdy zostanie nam udzielony jako Wiatyk.
 
► KKK 1393: Komunia chroni nas przed grzechem. Ciało Chrystusa, które przyjmujemy w Komunii, jest "za nas wydane"; Krew, którą pijemy, jest "wylana za wielu na odpuszczenie grzechów". Dlatego Eucharystia nie może jednoczyć nas z Chrystusem, nie oczyszczając nas równocześnie z popełnionych grzechów i nie zachowując nas od grzechów w przyszłości: Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pana głosicie (1 Kor 11, 26). Jeśli głosimy śmierć, to jednocześnie odpuszczenie grzechów. Jeśli za każdym razem Krew wylewa się na odpuszczenie grzechów, powinienem zawsze ją przyjmować, aby ciągle odpuszczała moje grzechy. Ponieważ ciągle grzeszę, powinienem zawsze mieć lekarstwo.
 
► KKK 1394: Jak pokarm cielesny służy do przywracania utraconych sił, tak Eucharystia umacnia miłość, która słabnie w życiu codziennym, a ożywiona miłość gładzi grzechy powszednie. Chrystus, dając nam siebie, ożywia naszą miłość i uzdalnia nas do uwolnienia się od nieuporządkowanych przywiązań do stworzeń sprawia także, że zakorzeniamy się w Nim: Skoro Chrystus umarł za nas z miłości, to gdy wspominamy Jego śmierć, składając ofiarę, prosimy Go, by udzielił nam miłości przez przyjęcie Ducha Świętego. Prosimy pokornie, byśmy również mocą tej miłości, przez którą Chrystus zechciał za nas umrzeć, mogli za łaską Ducha Świętego tak traktować świat, jakby był dla nas ukrzyżowany, i byśmy sami byli ukrzyżowani dla świata... Otrzymując dar miłości, umierajmy dla grzechu i żyjmy dla Boga.
 
► KKK 1395: Eucharystia przez miłość, którą w nas rozpala, zachowuje nas od przyszłych grzechów śmiertelnych. Im bardziej uczestniczymy w życiu Chrystusa i pogłębiamy przyjaźń z Nim, tym trudniej jest nam zerwać więź z Nim przez grzech śmiertelny. Celem Eucharystii nie jest jednak odpuszczenie grzechów śmiertelnych. Jest ono właściwe dla sakramentu pojednania. Eucharystia jest natomiast sakramentem tych, którzy pozostają w pełnej komunii z Kościołem.
 
► KKK 1396: Jedność Ciała Mistycznego: Eucharystia tworzy Kościół. Ci, którzy przyjmują Eucharystię, są ściślej zjednoczeni z Chrystusem, a tym samym Chrystus łączy ich ze wszystkimi wiernymi w jedno Ciało, czyli Kościół. Komunia odnawia, umacnia i pogłębia wszczepienie w Kościół, dokonane już w sakramencie chrztu. Przez chrzest zostaliśmy wezwani, by tworzyć jedno Ciało. Eucharystia urzeczywistnia to wezwanie: "Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba" (1 Kor 10, 16-17): Jeśli jesteście Ciałem Chrystusa i Jego członkami, to na ołtarzu Pana znajduje się wasz sakrament; przyjmujecie sakrament, którym jesteście wy sami. 1064 Odpowiadacie "Amen" (, Tak, to prawda!") na to, co przyjmujecie, i podpisujecie się pod tym, odpowiadając w ten sposób. Słyszysz słowa: "Ciało Chrystusa" i odpowiadasz: "Amen". Bądź więc członkiem Chrystusa, aby prawdziwe było twoje Amen.

 

środa, 15 grudnia 2021

Wątpliwości

 

Witraż Ducha Świętego z Sanktuarium Matki Bożej Królowej, wzorowany na witrażu z Bazyliki Św. Piotra na Watykanie.
Parafia leży na Podhalu.
 

Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Jezusa z zapytaniem: "Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?" Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: "Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?" W tym właśnie czasie Jezus wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i uwolnił od złych duchów; także wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc: "Idźcie i donieście Janowi to, co widzieliście i słyszeliście: Niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie". (Łk 7, 18b-23) 

Czytając rozważania różnych osób do dzisiejszej Ewangelii, na jedno zwracają uwagę, że Jan pomimo wskazania na Jezusa jako Syna Bożego podczas chrztu w Jordanie zaczął mieć  wątpliwości, gdy był uwięziony, czy Jezus jest tym, na którego czekają, zapowiadanym Mesjaszem. Miał jakieś wyobrażenie o tym jaki powinien być Zbawiciel, a to co  mówiono o Jezusie, co robił,  nie do końca odpowiadało Janowemu wyobrażeniu... 

 Ja, w dzisiejszym czytaniu, zatrzymałam się na odpowiedzi Jezusa, o czym później, ale teraz chcę jeszcze zwrócić uwagę, na taki szczegół, który pozwoli spojrzeć nam inaczej na poselstwo Jana... Wcale nie musiał wątpić, był całkowicie przekonany o tym czego był świadkiem.

 J 1): 29 Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: «Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata. 30 To jest Ten, o którym powiedziałem: Po mnie przyjdzie Mąż, który mnie przewyższył godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. 31 Ja Go przedtem nie znałem, ale przyszedłem chrzcić wodą w tym celu, aby On się objawił Izraelowi». 32 Jan dał takie świadectwo: «Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim. 33 Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: "Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest Tym, który chrzci Duchem Świętym". 34 Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym». 

Miał jednak uczniów, którzy gromadzili się wokół niego, ich nauczyciel został uwięziony, ich sytuacja stała się niepewna. Jan wskazał tego, który przyjdzie po nim. Zastanawiają się czy powinni teraz przyłączyć się do Jezusa, a opuścić Jana... Ich wiara jednak nie jest tak silna jak jego, patrzą oczami, nie mają objawienia z Nieba, są pełni wątpliwości. Jan nie potrafi ich przekonać, może to tylko zrobić sam Jezus, dlatego zostają posłani do Niego. Odpowiedź Jezusa jest tak naprawdę nie dla Jana, ale dla jego uczniów. On pokazuje na znaki, które się dzieją, jeśli one ich nie przekonają, to słowa tego nie zrobią, bo słowo przekazał już Jan, a mimo to byli pełni wątpliwości...

I tu pragnę zachęcić wszystkich kapłanów, jako tych którzy głoszą Ewangelię do otwarcia się na działanie Ducha Świętego również w znakach. Samo słowo nie zawsze wystarczy, potrzebne są znaki, aby nawrócenia były skuteczne. 

Wkleję te fragmenty z moich zapisków, w których Jezus przekazywał mi wiedzę na temat uzdrawiania, charyzmatów, współpracy z Duchem świętym. Może komuś będą przydatne.

  12.10.2015 

Dostałam od Joasi materiały na temat modlitwy o uzdrowienie wspomnień. Zaczęłam tego słuchać i poczułam w sobie opór. Zwróciłam się do Jezusa słowami, że mam problem z tym materiałem. Odpowiedział: „ Nie zrażaj się, będę cię prowadził w tej sprawie”. Kiedy wieczorem dobrnęłam do końca, usłyszałam : „ Posłałem cię tam abyś napominała. Ja nie identyfikuję się z tą metodą. Pozwala ona lepiej funkcjonować w życiu doczesnym, ale niekoniecznie prowadzi do Mnie”. Zapytałam jaką metodę preferuje. Odpowiedział „ Podążanie drogą świętości”.

 10.11.2015 

Około 4 nad ranem usłyszałam słowa :” Nie zatrzymuj się, chcę abyś szła dalej.” Zaczęłam wtedy rozmawiać z Jezusem na temat, który ostatnio mnie nurtował, to znaczy nakładania rąk, metody uzdrawiania wspomnień, siły sugestii. Jezus mówił, abym nie przywiązywała się do żadnej metody tyko słuchała Jego, On będzie działał przeze mnie tak jak będzie najlepiej dla danego człowieka. Zapewniał mnie, że ojciec Andrzej nie wyrządza nikomu zła, mówił, że działa przez niego, że jego ręce są konsekrowane i kiedy nakłada je na innych przekazuje Boże błogosławieństwo. Jak każdy człowiek popełnia czasem błędy, stąd pewne nadużycia, wynikają raczej z niewiedzy. Jezus chciałby, aby o. Andrzej poznał całą prawdę o Nim, chce go mieć bliżej siebie. Wcześniejsze słowa o tym, że Jezus nie utożsamia się z metodą uzdrawiania wspomnień były bardziej dla mnie, bo ojciec na razie nie będzie w stanie ich przyjąć. Metody te są ludzkim sposobem rozumowania.

 03.01.2016 

Przychodzą nowe wskazówki na temat uzdrawiania. „ Jestem nieskończenie dobry. Jeśli w tobie jest pragnienie, aby ktoś został uzdrowiony to jakże Ja bardziej tego pragnę”. „ Gdy poczujesz jak wzbiera w tobie Moc Boża, wzruszy cię czyjś los ( problem, choroba), poruszy się twoje serce. Wtedy będziesz mogła położyć na tę osobę ręce i w Moje Imię kazać temu odejść. Będę cię prowadził, będziesz wiedziała co masz mówić”.

31.07.2016 

Jezus kontynuował swoją naukę o wierze doskonałej, o korzystaniu z Jego mocy, uzdrawiania, czynienia cudów, wypędzania złych duchów. Przyszedł do mnie ze swoją miłością, ofiarowywał mi siebie. Odczuwałam Jego obecność, która mnie pochłaniała. Mówił, że zrobi dla mnie wszystko o cokolwiek poproszę, spełni każdą moją prośbę. Mówił: „ oddaję ci się cały, możesz zrobić ze Mną co tylko chcesz, jestem słaby z miłości do ciebie, spełnię każdą twoją prośbę” , a ja mówiłam „ Jezu, pragnę tylko Ciebie, mając Ciebie mam wszystko. Chcę Cię kochać, chcę abyś był szczęśliwy, aby Twoje Imię otoczone było chwałą, aby rozszerzało się Twoje Królestwo. Chcę wypełniać tylko Twoją Wolę.” Wypowiadał wiele słów miłości, które były pieszczotą dla mojej duszy, następnie kolejny raz opowiadał mi do czego chce mnie wykorzystać. Mówił, że chce dokonywać wielkich rzeczy, że będziemy uczyć kapłanów, że jest wiele osób świeckich, które zasiewają ziarno wśród ludu, ale oni potrzebują mieć przewodników, pasterzy, którzy będą ich prowadzili ku zbawieniu, mają być specjalistami od spraw ducha, autorytetami pełnymi Mocy Chrystusa. Jezus kolejny raz mówił, że przekazuje mi wiarę doskonałą, która góry przenosi, jest ona potrzebna do uzdrowień, wypędzania złych duchów. Mówił, że ją mam, bo jestem z Nim zjednoczona i to co jest Jego ,jest moje, ale na razie nie umiem z niej korzystać i On mnie tego uczy. Powiedział, że dał mi Jego mądrość i roztropność, bo dar tej wiary doskonałej należy wykorzystywać tylko w połączeniu z mądrością i roztropnością. Chce, abym taką prawdę przekazywała. On da tę pewność. Nie mamy wystawiać Imienia Boga na próbę tam , gdzie cud się nie wydarzy. Są choroby, które organizm sam jest w stanie pokonać, bo taki był zamysł Boga i nie trzeba oczekiwać cudu wymuszając go na Bogu. Bóg zawsze działa z myślą o dobru człowieka i chce jego uzdrowienia. Mówił „ Jestem nieskończenie dobry”, ale człowiek nie zawsze jest gotów przyjąć to uzdrowienie. Powiedział ;” Uzdrowienie nie  powinno być celem samym w sobie, najważniejsze jest zbawienie duszy. Uzdrowienie ma być środkiem do osiągnięcia zbawienia”. Jest we mnie takie przekonanie, że osoby, które chcą podążać drogą miłości doskonałej Jezus traktuje jakby inaczej, więcej wymaga, aby nauczyć je żyć w całkowitej wolności, nawet w chorobie. Dopuszcza chorobę, aby umiały pokonać ciało. 

21.08.2016 

Rozumiałam wyraźnie, że kiedy tworzy się wspólnota, Duch Święty przekazuje charyzmaty członkom, są oni jeszcze cieleśni, ale dary są potrzebne do budowania wspólnoty Kościoła. Wszyscy nie otrzymują po równo, ale tak jak w ciele jest wiele członków tak i w Kościele są różne dary i posługiwania. Kiedy człowiek staje się bardziej duchowy rozwijają się bardziej te dary, może je lepiej wykorzystywać. Uświadamia sobie, że jest synem, wierzy, że syn może czerpać z tego co ma Ojciec, nie wystarcza to jednak, aby posiąść wiedzę od Ojca, trzeba przemienić się w Chrystusa, zjednoczyć się z Nim. Świadomości synostwa towarzyszy też wiedza. Syn wie co czyni Ojciec J 5,19. Nie postępuje się wtedy po omacku, ale wykonuje to co słyszy. ( Jezus objawia co chce swoim uczniom). Trwałe zjednoczenie z Jezusem jest początkiem prawdziwego poznawania Boga. Jezus jest wtedy rzeczywistym nauczycielem. 

 


 

czwartek, 28 października 2021

Chwile



To takie moje chwile z Jezusem, które mogą być nauką dla wszystkich...

14.04.2017 r. 

Adoracja Najświętszego Sakramentu 

- Boże, nie lubię wpatrywać się w Ciebie w Najświętszym Sakramencie. Rozmawiam z Tobą, ale jesteś daleki, kiedy tak patrzę w przód. Lubię zanurzać się w sobie i czuć Twoją bliskość, Twój dom jest we mnie, w moim sercu jest Twoje Niebo. Mogłabym Cię adorować będąc gdziekolwiek. Uwielbiam Cię zawsze.

 - To prawda, ale cieszę się, że dotrzymujesz Mi towarzystwa w Mym osamotnieniu, w domu zbudowanym dla Mnie przez ludzi. Nieliczni przychodzą dla Mnie samego, żeby porozmawiać ze Mną, podzielić się swoimi radościami i smutkami. Traktują ten czas jak obowiązek, albo przelotne spotkanie z dalszym znajomym. Nie potrafią wytrzymać ciszy, która niepokoi, wydaje się bezczynnością. Zagadują ją powtarzaniem różnych modlitw myśląc, że tego od nich oczekuję. Ja pragnę miłości! Kiedy tylko znajduję otwarte serce, które zapragnie Mnie pokochać, natychmiast wypełniam je niezbędnymi łaskami, aby mogło zbliżyć się do Mnie. Sam adoruję taką duszę, zalecam się do niej, rozsiewam wokół niej Swój aromat, aby podążała za Mną, prosto w Moje objęcia. Kiedy dusza trwa przede Mną, ukrytym w Najświętszym Sakramencie i nie jest skupiona na sobie samej, nasiąka Moim światłem, które promieniuje ze Mnie, choć w niewidzialny dla niej sposób, przenika duszę, syci ją, karmi Moimi darami. Tym, którzy są daleko ode Mnie pomaga się zbliżyć, pojednać, oddala złe duchy, które ją dręczą. Maleńka, wcale nie musisz na Mnie patrzeć, możesz zamknąć oczy, wejść w siebie, Moje Światło pochłania cię całą i łączy z tym w tobie. Jesteśmy jedno. Z ciebie promieniuje Moje światło gdziekolwiek jesteś. Pytasz Mnie czasami po co tam jesteś, co masz robić ( na modlitwach wstawienniczych). Nie musisz nic robić, nic mówić, po prostu być i świecić Mną.

 

26.02.2021 r.

Adoracja Najświętszego Sakramentu

 - Weź kartkę i pisz. 

 Odczuwasz to co Ja czuję. Jestem słaby, obnażony, oddałem się w jego ręce dobrowolnie. Jestem rozkochany w swoim stworzeniu. Każdego dnia badam ludzkie serca, szukam przyjaciół, wystawiam ich na próbę i ciągle daję kolejną szansę wybrania Mnie. Zawsze robię pierwszy krok, bo tak czyni miłość. Nie zważam na upokorzenia, których doznaję, kocham i cierpię. Próby są konieczne, aby człowiek wzrastał, jest to Moja łaska dawana mu przez Miłość, aż podda Mi się całkowicie, tak, że Moja Boska natura będzie mogła swobodnie  przenikać ludzką naturę, pochłaniając ją tak, że nie będzie widać różnicy. Jestem całkowicie posłuszny Ojcu, całkowicie uległy. To jest tak jak z przeszczepem narządów, aby organizm ich nie odrzucił muszą być zgodne- dawcy z biorcą. Tak samo i wy musicie się dopasować do Mnie. Choć Istota Boska, jako wyższa, zniża się do ludzkiej – niższej, to nie może się nią stać. Musicie się najpierw dostroić do Mnie, stać się posłusznymi i uległymi, abym mógł was tak przemienić, żeby Mój organizm nie odrzucił przeszczepu. Im większy upór człowieka, tym dłuższa droga. Wiesz, że wcale nie zwlekam, nie daję też prób, których nie pomagam pokonać. Wystarczy Mi tylko pragnienie, które okaże człowiek, aby Mnie pokochać tak jak Ja kocham, poświęci Mi czas, aby Mnie lepiej poznać, a Ja będę podsycał w nim ciekawość i gorliwość w poszukiwaniu, aż spotka Mnie na swojej drodze i zdziwi się jak jestem prosty, bliski, oddany, uległy. Nie wypuszczę go już ze swoich rąk wiążąc się z nim nierozerwalnym łańcuchem miłości. Kochaj Mnie maleńka, weź Moją słabość i nieś ją z pokorą, tak jak Ja to czynię.

 - Kocham Cię Jezu, bez Ciebie wszystko to byłoby nie do udźwignięcia dla mnie. Teraz widzę, że po mimo odczuwania słabości, Ty dajesz mi siłę.

 - Przytul się maleńka do Mojego serca, ono płonie z miłości do ciebie, chcę zanurzać cię w Sobie i odbierać twoje uwielbienie Mnie. Trwajmy tak zespoleni ze sobą na wieki. 


niedziela, 26 września 2021

Modlitwa wstawiennicza - Uzdrowienie

 


 Kilka dni temu, wchodząc na Facebooka, pierwszy post jaki mi się ukazał  zapraszał do Domu Modlitwy Wstawienniczej, w dniu 02.10.2021 r., do parafii NMP Bolesnej we Wrocławiu na Strachocinie. Modlitwę ma poprowadzić Aleksander Bańka, będzie też blok dla posługujących lub pragnących rozpocząć posługiwanie modlitwą wstawienniczą, po przerwie Eucharystia i nabożeństwo z modlitwą uzdrowienia. Miałam jakąś ochotę pojechać na to spotkanie, zobaczyć ludzi, których dawno nie widziałam, posłuchać o czym będą mówili, jak będzie wyglądała ta modlitwa. Temat modlitwy wstawienniczej jest mi bliski, sama kiedyś posługiwałam taką modlitwą, jak żył ojciec Andrzej Smołka, ale nigdy nie była to moja modlitwa samodzielna, tylko w grupie. Raczej wykorzystywałam charyzmat proroctwa, wsłuchiwałam się co Jezus chce przekazać danej osobie. Teraz modlę się tylko na odległość, polecam Bogu ludzi, sprawy, które do mnie trafiają ( sms- y, wiadomości z grup wspólnotowych na Watsappie, messengerze ) w modlitwie osobistej...

Zadawałam sobie i Bogu pytanie czy po coś trafiłam na tę wiadomość, czy mam tam pojechać?

I przyszła do mnie myśl, że powinnam przekazać dalej to czego uczył nas ojciec Andrzej Smołka, jak żył, na temat modlitwy wstawienniczej. Kolejne dni tylko mi to potwierdzały.

 Zawsze uważał, że najlepszą nauką jest praktyka, po prostu trzeba zacząć się modlić nad ludźmi. Wysłał mnie do niego Jezus, abym uczyła się korzystać z mocy Ducha Świętego, widziałam w nim pierwszego apostoła, obdarzony był charyzmatami, cuda były jego udziałem, ludzie się do niego garnęli, chętnie dzielił się swoim doświadczeniem z innymi, ale byli to ludzie świeccy. Proponowałam mu kiedyś, aby zaczął uczyć kapłanów, kiedy mówił, że też kiedyś umrze i trzeba wiedzę o Duchu Świętym przekazywać dalej, ale on nie był zainteresowany nauką ich. Powiedział, że niech się uczą sami... Czy kapłani chcą się uczyć korzystania z mocy Ducha Świętego? Czy chcą wypędzać złe duchy, uzdrawiać, prorokować, ... ?... Do uwalniania ludzi spod władzy złego ducha mamy egzorcystów, od uzdrawiania wstawiennictwo świętych, niewielu jest zainteresowanych...

A jednak Jezus chce, aby kapłani korzystali z mocy, którą im dał.

Przepisałam notatki, które robiłam podczas rekolekcji  na temat uzdrowienia, które prowadził Ojciec Andrzej dla naszej wspólnoty Verbum i różnych osób z innych wspólnot, które zapisały się na nie, niektórzy przyjechali po uzdrowienie. Podawał wiele przykładów uzdrowień, uwolnień, których był świadkiem jak był na misjach w Afryce i w Polsce, których nie notowałam. Opowiadał o tym, że sam uwierzył, że to co jest opisane w Piśmie Świętym może dziać się obecnie, po spotkaniu ojca Emiliena Tardifa. Zapisywałam to co uznałam za najważniejsze z jego nauczania... Jeśli ktoś chciałby zacząć modlić się wstawienniczo korzystając z nauki Jezusa i pierwszych apostołów, to na pewno będzie to dla niego jasne... To jest doświadczenie Ojca Andrzeja Smołki, jego działanie było skuteczne. 


Rekolekcje w Polanicy Zdrój  12-14 02. 2016 r.

Temat : Uzdrowienie

Człowiek, to wg modelu biblijnego:

Ciało

dusza –serce, uczucia

duch – element nieśmiertelny, łączy nas z Bogiem

Bóg obiecuje uzdrowienie już w księdze Wj 23, 25-26 „ Będziecie oddawać cześć Panu, Bogu waszemu, gdyż pobłogosławi twój chleb i twoją wodę. Oddalę od ciebie wszelką chorobę.  Żadna kobieta w twoim kraju nie będzie miała przedwczesnego porodu i żadna nie będzie bezdzietna. Liczbę dni twojego życia uczynię pełną.”

Ps 41

Kierownikowi chóru. Psalm. Dawidowy.
Szczęśliwy ten, kto myśli o biednym <i o nędzarzu>2,
w dniu nieszczęścia Pan go ocali.

Pan go ustrzeże, zachowa przy życiu,
uczyni szczęśliwym na ziemi
i nie wyda go wściekłości jego wrogów.
Pan go pokrzepi na łożu boleści:
podczas choroby poprawi całe jego posłanie3.

Uzdrowienie jest częścią Jego charakteru

Wj 15, 26

26 I powiedział: «Jeśli wiernie będziesz słuchał głosu Pana, twego Boga, i będziesz wykonywał to, co jest słuszne w Jego oczach; jeśli będziesz dawał posłuch Jego przykazaniom i strzegł wszystkich Jego praw, to nie ukarzę cię żadną z tych plag, jakie zesłałem na Egipt, bo Ja, Pan, chcę być twym lekarzem».

2 Krl 5

1 Naaman, wódz wojska króla Aramu, miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Aramejczyków. Lecz ten człowiek - <dzielny wojownik> - był trędowaty. 2 Kiedyś podczas napadu zgraje Aramejczyków zabrały z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. 3 Ona rzekła do swojej pani: «O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wtedy uwolnił od trądu». 4 Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela. 5 A król Aramu odpowiedział: «Wyruszaj! A ja poślę list do króla izraelskiego». Wyruszył więc, zabierając ze sobą dziesięć talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań zamiennych. 6 I przedłożył królowi izraelskiemu list o treści następującej: «Z chwilą gdy dojdzie do ciebie ten list, [wiedz], iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu». 7 Kiedy przeczytano list królowi izraelskiemu, rozdarł swoje szaty i powiedział: «Czy ja jestem Bogiem, żebym mógł uśmiercać i ożywiać? Bo ten poleca mi uwolnić człowieka od trądu! Tylko dobrze zastanówcie się i rozważcie, czy on nie szuka zaczepki ze mną?»
8 Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: «Czemu rozdarłeś szaty? Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu». 9 Więc Naaman przyjechał swymi końmi i swoim powozem, i stanął przed drzwiami domu Elizeusza. 10 Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: «Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty!» 11 Rozgniewał się Naaman i odszedł ze słowami: «Przecież myślałem sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Pana, Boga swego, poruszywszy ręką nad miejscem [chorym] i odejmie trąd. 12 Czyż Abana i Parpar
1, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczonym?» Pełen gniewu zawrócił, by odejść. 13 Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: «Gdyby2 prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: Obmyj się, a będziesz czysty?» 14 Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy3 w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony.
15 Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: «Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem! A teraz zechciej przyjąć dar wdzięczności od twego sługi!» 16 On zaś odpowiedział: «Na życie Pana, przed którego obliczem stoję - nie wezmę!» Tamten nalegał na niego, aby przyjął, lecz on odmówił. 17 Wtedy Naaman rzekł: «Jeśli już nie [chcesz], to niechże dadzą twemu słudze tyle ziemi, ile para mułów unieść może, ponieważ odtąd twój sługa nie będzie składał ofiary całopalnej ani ofiary krwawej innym bogom, jak tylko Panu
4. 18 To jedynie niech Pan Bóg tylko przebaczy twemu słudze: kiedy pan mój wchodzi do świątyni Rimmona, aby tam oddać pokłon, opiera się na moim ramieniu - wtedy i ja muszę oddać pokłon w świątyni Rimmona, <podczas gdy on oddaje pokłon>. Tę jedynie czynność niech Pan Bóg przebaczy twemu słudze!» 19 On zaś odpowiedział mu: «Idź w pokoju!»

Iz38

1 W owych dniach Ezechiasz zachorował śmiertelnie1. Prorok Izajasz, syn Amosa, przyszedł do niego i rzekł mu: «Tak mówi Pan: Rozporządź domem twoim, bo umrzesz i nie będziesz żył». 2 Wtedy Ezechiasz odwrócił się do ściany i modlił się do Pana. 3 A mówił tak: «Ach, Panie, wspomnij na to, proszę, że postępowałem wobec Ciebie wiernie i z doskonałym sercem, że czyniłem to, co miłe oczom Twoim». I płakał Ezechiasz bardzo rzewnie.
4 Wówczas Pan skierował do Izajasza słowo tej treści: 5 «Idź, by oznajmić Ezechiaszowi: Tak mówi Pan, Bóg Dawida, twego praojca: Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Uzdrowię cię. Za trzy dni pójdziesz do świątyni Pańskiej
2. Oto dodam do twego życia piętnaście lat. 6 Wybawię ciebie i to miasto z ręki króla asyryjskiego i roztoczę opiekę nad tym miastem»3. 21 <Powiedział też Izajasz: «Weźcie placek figowy i przyłóżcie do wrzodu, a zdrów będzie!» 22 Ezechiasz zaś rzekł: «Jaki znak upewni mię, że wejdę do świątyni Pańskiej?»> 7 [Izajasz odrzekł:] «Niech ci będzie ten znak od Pana, że spełni On tę rzecz, którą przyrzekł4: 8 Oto ja cofnę cień [wskazówki zegarowej] o dziesięć stopni, po których słońce już zeszło na [słonecznym] zegarze Achaza»5. I cofnęło się słońce o dziesięć stopni, po których już zeszło.

 

W Ewangeliach jest wiele uzdrowień, w Dziejach Apostolskich uzdrowienia  w Imię Jezusa

Jezus znaczy Bóg zbawia.

Zbawia nie tylko duszę, ale całego człowieka. Trudno rozdzielić gdzie jest ciało a gdzie dusza. Jesteśmy całością.

Mk 14 – Męka i zmartwychwstanie Jezusa

Królestwo Boże jest bliskie, już nadchodzi.

Uzdrawia wszystkich, którzy do Niego przychodzili. Jezus zwraca się bezpośrednio do choroby, np.: przepędza gorączkę.

Uzdrawia dzisiaj.

Jedynie Bóg uzdrawia.

Królestwo Boże jest teraz a niby nie teraz! Nie wszyscy dostępują uzdrowienia. Czasami  Bóg robi nam niespodzianki, że nawet nie prosimy, tylko zbliżamy się do Niego a On uzdrawia. Żyjemy w czasie przejściowym, są znaki Królestwa, ale nie w pełni.  ( Np. przyjmują Jezusa za Pana i zbawiciela, ale wiara powierzchowna.)

Kiedy nie ma uzdrowienia to Bóg nam mówi, że mamy czekać na pełne Królestwo

Jezus posłał uczniów, aby modlili się za innych -  Łk 10, 1-10 - posłał 72. Jezus posyła także nas, abyśmy uzdrawiali w Jego Imię.

Jak się modlić o uzdrowienie?

Patrzymy na Jezusa jak On to robił.

1.     Uzdrowienie trędowatego. Jeśli chcesz, możesz mnie uzdrowić

Jezus zdjęty litością, wyciągnął rękę i powiedział chcę.

 

2.     Kto przyjmuje jedno z tych dzieci, Mnie przyjmuje.

Okazywać troskę, za których się modlimy, współczucie, dobrze im życzyć. Nie mamy chcieć spektaklu. Modlić się przy okazji, a nie jako cel sam w sobie. Czasem okazać pomoc, poprawić poduszkę, przebrać chorego.

3.     Proste modlitwy, krótkie a nie skomplikowane ( nie monolog i zachwyt jak pięknie się modlimy). Dziękuję Ci za mojego brata, uzdrów go. Amen.

Duch Święty może nas poprowadzić jak się modlić. Duch Święty daje wspólnocie czasem obraz. Czasami Duch Święty wskazuje czy się modlić czy nie za daną osobę. Czy nakładać ręce.  Czy Jezus nas posyła tam gdzie chcemy uzdrawiać, np. szpital?

4.     Zapytać o chorobę, o ból, cierpienie, o co się modlić, co dolega osobie. Modlimy się w Imię Jezusa Chrystusa –jako przedłużenie Jego ręki, aby Duch Jezusa Chrystusa uzdrowił tę osobę. ( Duchu Jezusa Chrystusa uzdrów tę osobę.)

Jezus dał całe swoje życie za nas a czy my jesteśmy skłonni ofiarować swoje życie za innych?

Miejmy też takie nastawienie, jeśli się modlimy w Imię Jezusa .


Ewangelia J 14

Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie

1.     Wiara w Jezusa

Pragnie abyśmy uwierzyli, że On chce naszego zdrowia.

Chcę. Pragnę, mówi do trędowatego. 

 

Gdy wiara w Jezusa wzrasta to objawia się Jego większa chwała.

 

2.     Zaufanie Bogu

Bądź wola Twoja

On chce więcej niż możemy sobie wymarzyć. Po Bożemu dopiero będziemy żyli w szczęściu.

Zaufanie to nie jest rezygnacja. Zrzucenie naszych ciężarów na Boga. Odpowiedzialność przekazujemy Bogu.

Ps 37

Bóg jest pewną drogą, zaufaj Mu

1J 5, 14-15

„Ufność, którą w Nim pokładamy, polega na przekonaniu, że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również posiadania tego, o cosmy Go prosili.”

3.     Wiara w moc modlitwy

Nie ma przypadków beznadziejnych, my jesteśmy beznadziejni. Gdy doświadczamy takich przypadków uzdrowień, bardziej Mu ufamy.

 

1.     Jest wolą Bożą, abyś był uzdrowiony, bo to jest zawarte w Jego planie odkupienia.

     Pwt 19,15

Zbrodnia musiała być  potwierdzona przez świadków

Mt 18, 16  Jezus mówi, weź dwóch świadków… ( strofowanie)

( nie pamiętam dlaczego ojciec Andrzej przywołuje te fragmenty, myślę, że też nawiązywał do wysyłania uczniów przez Jezusa po dwóch , aby świadectwo było wiarygodne, tak samo przy modlitwie wstawienniczej zaleca się, aby było co najmniej dwóch, którzy się modlą)

Jezus wziął nasze słabości i choroby na siebie.

Iz 53, 4-5  mówi: Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,
On dźwigał nasze boleści4,
a myśmy Go za skazańca4 uznali,
chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz On był przebity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,
a w Jego ranach jest nasze zdrowie

DLA TYCH KTÓRZY CHCĄ POSŁUGIWAĆ!

Czasem trzeba przyjąć czyjąś chorobę na siebie tak jak Jezus. Przepędzał demony, ale słabości i choroby wziął na siebie.

Ez 11,19 -  dam im jedno serce, dam nowego ducha

2 Kor 5,

Jeśli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem

1P

Wolą Bożą nie jest abym chorował. Śmierć przyszła na nas przez zawiść diabła ( Mdr 2, 23-24). Choroba pochodzi od szatana. Każda z naszych chorób jest manifestacją siły szatana. Biblia nazywa chorobę – władzą diabła

Łk 13, 10-13

Uzdrowienie kobiety pochylonej

Choroba jak złodziej kradnie zdrowie, spokój, pieniądze

1 J 3, 8 - kto grzeszy jest dzieckiem diabła.

Naszym błędem jest poddawanie się chorobie.

Modlić się i sprzeciwiać szatanowi. Ma odejść od nas, naszych rodzin i majątku. Wysłać go pod krzyż Jezusa.

2.     Bóg zapewnił uzdrowienie przez swoje Słowo w Piśmie świętym Wj, Pwt, Ps 103, 3-5

Choroba była konsekwencją nieposłuszeństwa Izraelitów względem Prawa Bożego, złamanie przymierza. Nie mówili o życiu przyszłym. Sukces, szczęście, zdrowie odnosili do życia doczesnego.

Nowy Testament szczęście , zdrowie upatruje w wieczności.

Spojrzenie żydowskie zostawmy, my dopiero oczekujemy na Pełnię

3.     Sposób na przyjęcie uzdrowienia dostosowuje się do nas. Nie zawsze mamy odpowiednią wiarę, aby przyjąć uzdrowienie. U każdego inna miara, jedni więcej inni mniej mają.

Używaj imienia Jezusa. Rozkazuj by w imieniu Jezusa choroba ustąpiła. J 14, 13-14 A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. 14 O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.

 W Ewangeliach, ani Dz nie ma mowy, aby się modlić, tylko rozkazywać, aby choroba wyszła

Dz 3, 6-8 Uzdrowienie chromego

W imię Jezusa domagam się moich praw, ty jesteś złodziejem i mordercą.

W imię Jezusa rozkazuję ci odejdź ode mnie ( od mojej siostry)

Dwie osoby wystarczą (nie musi być więcej), aby się modlić. Gdzie dwóch lub trzech tam Ja jestem pośród was

4.     Przyjąć uzdrowienie przez nałożenie rąk

Mk 16, 15-20 15 I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! 16 Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. 17 Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; 18 węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie».

Kto może nakładać ręce? – Wszyscy wierzący

Nasłuchiwać Boga i dostosować metodę, którą On nam proponuje.

Stopień uzdrowienia zależy też od naszego poziomu wiedzy i stopnia wiary. Bóg ma różne sposoby uzdrawiania.

Ręce można nałożyć gdziekolwiek, niekoniecznie na głowę.

MIEĆ przychodzi po WIERZYĆ

5.     Przyjąć uzdrowienie poprzez dar uzdrawiania

( duchowe dary – charyzmat uzdrawiania)

6.     Wiedzieć, że uzdrowienie należy do ciebie

Głęboka znajomość Pisma Świętego

Iz 53, Mt 8, 1P

Choć to wszystko jest tajemnicą

Eustachy żył 81 lat, umarli w połowie dni swoich - św. Antoni 36, o. Tardif 63 l

Najważniejsze życie wieczne.

1 Tes 5, 1-6

 

 

wtorek, 14 września 2021

Krzyż, cierpienie

 

Salvador Dali Chrystus św. Jana od Krzyża



 

Kilka fragmentów o cierpieniu i krzyżu z moich notatek.

 04.02.2017 r. 

Noszę w sobie rozżarzone serce. Stan ten jest dla mnie cierpieniem. Tęsknota, pragnienie Boga, miłości i brak ukojenia. Nie jestem opuszczona, On cały czas jest, mówi do mnie, ale nie przynosi pocieszenia. Sen nie daje wypoczynku, cały czas czuję tęsknotę i ten żar w sercu, który pali, piecze. Kiedy usiłuję myśleć o konkretnej sprawie, zawieszam się i nie mogę pójść dalej, nie „widzę” jasno, myśli krążą w kółko nie znajdując rozwiązania. 

- Boże, Ty nad wszystkim panujesz, Ty prowadzisz, chcę być uległa, posłuszna, cierpliwa. Nic innego nie mogę zrobić tylko czekać.

- Kochana moja, to są bardzo cenne chwile, których teraz nie rozumiesz, przynoszą wiele owoców.

19.04.2017

Jezus włączył się do mojego rozmyślania i zaczął mówić: - Tak maleńka, nie chcę, aby Mój krzyż przysłonił wam Moją miłość, wielką i nieskończoną. Cierpienie, które musiałem znosić było czymś skończonym, ono nie zbawiło żadnej duszy. To Moja miłość zbawia, jest źródłem miłosierdzia. Na ołtarzach całego świata w centrum jest Moja miłość, to Ona uwielbia Ojca, Ona was karmi i uświęca. Ci co się ze Mną jednoczą, robią to nie dzięki cierpieniu, ale miłości, ofiarnej, gotowej na wszystko. Cierpienie bez miłości jest nic nie warte. Nie krzyża szukajcie, ale Mojej miłości. Krzyż jest czymś nieuniknionym w życiu człowieka, dla każdego innym. Uczcie się go nosić z godnością, kiedy go niesiecie ze Mną jest zaprawiony słodyczą.

15.06.2017 r. 

Dostałam od Justyny link do konferencji ks. Dominika Chmielewskiego o sensie cierpienia, w której mówi o dobrowolnym przyjmowaniu cierpienia, pragnieniu współcierpienia z Jezusem, jak również krytykuje „ Ewangelię sukcesu” głoszoną przez protestantów. Też spotkałam się z tym o czym wspomina, że wybierają fragmenty z Biblii, które traktują jak obietnice Boże dla ich życia, te o pomyślności, uczą się ich na pamięć i nimi się modlą z takim przekonaniem, że to się dokona, bo Bóg staje za swoim słowem. 

Kiedy później zaczęłam zmawiać różaniec, moje myśli cały czas uciekały do tematu cierpienia. Przy ostatniej dziesiątce zobaczyłam obraz, jak krzyżyk od mojego różańca kieruje się do mojego łona i wchodzi w nie, odrzuciłam go, wtedy zaczęła do mnie mówić Maryja, abym poddała się temu co widzę. Jak to zrobiłam, zobaczyłam obraz mojego porodu, byłam w tej scenie. Wychodził ze mnie krzyż, na wysokości poprzecznej belki widziałam na nim główkę noworodka. Był to bardzo wyrazisty obraz, który kojarzę z cierpieniem matki, jako „ofiary” złączonej z krzyżem, która dając życie doświadcza różnego rodzaju zmartwień, bólu w trosce o swoje dziecko. Mówi również, że człowiek rodzi się na krzyżu, jest on nierozerwalną częścią jego życia, złączony z nim. Nie musi go szukać, cierpienie jest konsekwencją grzechu pierworodnego i czymś nieuniknionym na ziemi, dla każdego inne. Nie można odrzucić krzyża, trzeba z nim żyć i na nim umrzeć. Przyjąć cierpienie , to zaakceptować swoje życie. Kiedy mowa jest o pragnieniu cierpienia uważam, że można je pojąć tylko w połączeniu z coraz większym pragnieniem miłości, nie własnej, ale doskonałej – Bożej, bo one są nierozerwalne, im bardziej ktoś kocha ten bardziej cierpi, jest skłonny do ponoszenia większych ofiar. Nie sprawia ono przyjemności, jak masochiście, zaprawione słodyczą jest tylko z Bogiem, który jest Pocieszycielem, uzdalnia człowieka do takiej ofiary.

niedziela, 12 września 2021

Pan jest blisko! - Stefan Wyszyński

 


Plansza z plakatem Kard. Stefana Wyszyńskiego, z rorat z Małym Gościem Niedzielnym z 2019 roku, wisi u mnie w kościele do dziś... Nie było kolejnych ze względu na obostrzenia epidemiologiczne. W czerwcu  2020 r. miała być beatyfikacja, którą przełożono na nie wiadomo kiedy, a plakat został, czekał na beatyfikację Stefana Wyszyńskiego :) Dzisiaj, po mimo tego, że nie mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu, to myślami tam byłam... Wcześniej nie interesowałam się tą postacią. Znałam nazwisko, wiedziałam, że był prymasem Polski i nic więcej... Zaciekawiła mnie jego historia, ze względu na Jana Pawła II, którego też odkrywałam, a który stał mi się bliski nieco wcześniej... Zaczęłam wtedy czytać "Zapiski Więzienne", oglądać filmy na jego temat, które były w internecie, ale nie zwracałam się do niego osobiście w modlitwach... Był taki jeden dzień, w którym spojrzałam na jego wizerunek na plakacie a moje myśli i serce powędrowały w jego kierunku... Odczułam obecność, jego  radość ze spotkania, która później mi się udzieliła.
 
Notatka z tego dnia

07.02.2020 r., piątek 
Od rana boli mnie pięta, mam problemy z chodzeniem, każdy krok sprawia mi ból. Kuśtykam na Mszę Świętą. Nie wiem jak ustawić stopę, aby go zminimalizować, kiedy klęczę mam wrażenie, że boli mnie cała noga. Siedzę i staram się nie myśleć o bólu, rozmawiam z Jezusem, a raczej mówię do Niego o tym co mnie ostatnio dotyka, o swojej niepewności jak mam rozmawiać z ludźmi, aby nie czuli się urażeni moją krytyką, pominięci, żeby nie być dla nikogo powodem niezdrowej rywalizacji, albo wycofania. Pragnę nie tylko swojego rozwoju, ale również tych, którzy są obok mnie. Nie jestem doskonała, czuję się słaba, grzeszna, pragnę być podobna do Chrystusa, nie wydaje mi się to możliwe, przepraszam Go jeśli robię coś co się Jemu nie podoba, sama siebie osądzam w myślach, nie robi tego moje sumienie, ono mi nic nie wyrzuca. Chcę widzieć prawdę. Zerkam na planszę z wizerunkiem kard. Stefana Wyszyńskiego, mówię do niego:
 - Stefanie, bądź ze mną, wspieraj mnie.
 Słyszę odpowiedź, której się nie spodziewam.
 - Nareszcie, długo na to czekałem ( tyle czekałem na tę chwilę). 
Rozradowałam się jego radością. Ksiądz wyszedł odprawić Mszę a ja słyszałam jak Stefan mówi do mnie: 
- Nie chciej być inna niż jesteś, masz piękne wnętrze. Kto może się bardziej radować niż ty? Nie powiedział z czego, ale ja wiedziałam, w głowie przelatywały mi nawet nie słowa, ani obrazy, ale wszystko jednocześnie, całe moje wybranie. Wiedziałam, że to wielkie szczęście być wyróżnionym przez Boga, móc z Nim obcować, rozmawiać, kochać. Później zobaczyłam obraz jak Stefan stoi za moimi plecami. Ja miałam rozłożone ręce na boki, on podchodzi, łapie mnie za dłonie, czuję jak jego ciało przylega do moich pleców, oplata mnie od tyłu moimi rekami złączonymi z jego, nie puszcza, trzyma. Czuję w nim oparcie, moja głowa i plecy opierają się o jego sylwetkę, wysoką, silną. Nie widzę go, ale wiem, że jest. Jestem szczęśliwa, bezpieczna.
 
To niesamowite uczucie mieć tak potężną i silną osobowość za swoimi plecami i móc się na niej oprzeć, nie polecieć do tyłu, bo stoi tak blisko, że jest podporą, można iść tylko do przodu...
 
Po tym obrazie, który miałam zrobiłam taki nieudolny szkic, widziany od przodu, ale ja czułam go za placami i widziałam jakby od tyłu ... Śmieję się gdy na to patrzę :)